Serducho 26.02.2008


Serducho 26.02.2008

I co dalej?

Umówiłem się z nią, na telefon kiedy zaczniemy filmową opowieść o jej życiu. Z tego co wiem jutro ma jakiś wyjazd z modelkami na tydzień. Z jednej strony szkoda, z drugiej będę miał czas na przemyślenia i przygotowania. Jestem tak emocjonalnie naładowany tym wczorajszym spotkaniem, że nawet poczułem pustkę w głowie. Dzisiaj pójdę wcześniej spać, może uda mi się trochę zmienić rytm mojego życia.

Znowu jestem na plaży, tym razem idę brzegiem morza oddalając się od molo. Czasami lekko uskakuję, aby lekka fala nie zmoczyła moich butów. Po drodze mijam różnych ludzi, ale JEGO dalej nie widzę. Przypomina mi sie dziewczyna i to, że myślałem o niej jak o NIM. To chyba , jednak niemożliwe. Po co Anioł chciał, abym zajmował się jej serduchem? Takie i inne pytania plączą mi się w głowie. Mijam jakąś rodzinę – ojciec robi zdjęcie swojemu synkowi, który jest w okularach. Patrzę na tego chłopca – widzę jak wiatr czasu rozmywa grube oprawki, na inne modele, z czasem szkła kontaktowe. Widzę jak powiewające włosy stają się coraz jaśniejsze, a nawet srebrne, widzę jak jego twarz naznaczają rysy czasu, aby przed ostatnią drogą, jakaś bliska mu kobieta zamknęła jego oczy, przed ostatnim pocałunkiem. Czas szybko biegnie, pomyślałem patrząc na daleki brzeg. Wiem, że niedługo Cię zobaczę pomyślałem o NIM. Dajesz mi takie dziwne znaki, nie chcę być jasnowidzem, prorokiem, chcę JĄ kochać i czuć się chociaż trochę kochany. Wracaj tu do mnie!