Serducho 10.02.2008


Serducho 10.02.2008

Znajomi są jak komentarze do życiorysu:)

Dzwonię do znajomego muzyka. Okazuje się, że ma dzisiaj czas. Super pomyślałem. Pędzę na spotkanie i w głowie układam sobie o co chciałbym go zapytać. Pytań jest sporo, najważniejsze o sprzęt dla takiego amatora jak ja:) Musi mi pomóc, pomyślałem. Ta gitara to dla mnie jakieś wyjście z tej sytuacji. Jakaś odskocznia od rzeczywistości.
Nie widziałem go tyle lat, a wcale się nie zmienił. Pogadaliśmy trochę, połowę czasu zabrali nam jacyś ukryci fani, którzy go ciągle rozpoznawali i przychodzili do naszego stolika. Byłem zaskoczony, że ma tylu znajomych, chociaż nie udziela się w mediach ani w matrixie.
Obiecał mi, że w znajomym sklepie wybierze dla mnie odpowiednie wiosło.
Cieszyłem się jak małe dziecko, a w myślach ofiarowałem ten swój muzyczny powrót tylko dla NIEJ. Ona o niczym nie wie, ale ja wiem, że gdzieś tam żyje i nie zdaje sobie sprawy jaki „wariat” przygotowuje się na to spotkanie.