Poznanie


poznaj

Wystawiam myśli z moich oczu, aby się utwierdzić, że to wciąż naprawdę trwa.

Każdy z nas słucha różnych gatunków muzyki. Jedni są bardziej wielogatunkowi, inni są fanami tylko jednego stylu, rodzaju gry itp. Każdy z nas ma jakieś zainteresowania, jedni mają ich niewiele, drudzy są zafascynowani prawie wszystkim…

Kiedyś, gdy mieszkałem w innym kraju, nauczyłem się tamtejszego języka do tego stopnia, że wczułem się w ich „osobowość narodową”. Banalne przykłady, dowcipy jakimi operują, nie są przetłumaczalne na język polski, ale ty jako ich słuchacz, znający ich język i tok myślenia, jesteś jakby dodatkowym człowiekiem. Masz kolejną osobowość, kolejne doznania, a sam jesteś tylko jeden…

Słuchając wielu gatunków muzyki, pomnażasz paletę swoich doznań, nie musisz w jednym kierunku budować maksymalnego pałeru, dostajesz jakby dodatkowe zmysły i bonusy, a czasem z tego miksowania rodzi się coś nowego…

Kiedy poznajesz kobietę swojego życia, to na początku fascynuje Cię jakby niewiele, czasem jest to tylko uroda, czasem to tzw. COŚ. I w całym tym tyglu uczucia, wyobraź sobie taką rzecz, że każdego dnia odkrywasz w NIEJ, coś na kształt nowego tracka, jak w muzyce, który każdego dnia robi większą melodię dla waszego związku. Budujesz coś wielkiego, niepowtarzalnego, gdy któryś z tych tracków zawiedzie, masz przyrastająca masę dodatkowych, które nie pozwolą Ci zapomnieć o NIEJ, o WAS…

+++

A tu jeden z takich, który pomnożył tracki technik, na mojej umiłowanej gitarze basowej… 🙂

Michael Manring “Excuse Me, Mr. Manring”