Oli


Po kablach radości mkniemy w świat zawiłości.

Oli to moja internetowa Sis. Znamy się już 5 lat, ale tylko w necie. Nigdy, nie widzieliśmy się w rzeczywistości i pewnie nie zobaczymy. Całe szczęście mieszkamy od siebie dosyć daleko, co w jakiś sposób ułatwia utrzymać dystans :). Ja nie jestem zwolennikiem przyjaźni między facetem, a kobietą, ale tutaj robię wyjątek.

Dlaczego, nie jestem zwolennikiem?
– bo prędzej czy później dochodzi do złamania zasad tylko przyjaźni…

Wiemy o sobie więcej niż ci bliscy, którzy są bardzo blisko. Traktujemy się, jak taka wirtualna rodzina. Rozmawiamy prawie codziennie. I to jest fantastyczne, każde z nas rzeźbi swoje życiorysy. Często się spieramy, o to i o tamto. Ona jest zawsze moim wiernym kibicem, a ja jej. Oli wie co z moimi muzami, a ja co z jej muzealnikami haha…

Oli czekam, aż wrócisz do neta, bo musimy pogadać 🙂

+++

Carpe Diem – Całe życie grasz