Karuzela


Nie nadążam z liczeniem czasu.

Ostatnio jakoś czas szybko leci, wydaje mi się, że tygodnie to dni, a miesiące to tygodnie. Niby życie biegnie coraz szybciej, sprawniej, dzięki temu choćby, że ciągle jesteśmy w zasięgu, a to mediów, a to komunikatorów i innych gadżetów.

Przypomina to trochę karuzelę w lunaparku. Wsiadamy i cieszymy się podczas startu, obraz się fajnie obraca, a po chwili wszystko się zlewa i z czasem chcemy już wysiąść, aby coś zmienić.

Żyjemy od spraw – załatwionych bądź nie. Popędzani terminami, gnamy od stresu do stresu. Z tego coraz częściej robi się nasz rytm, a nie z zachodów słońca. Zarwane noce, zadymione sprawy, łgarska obrona.

Eh, ta karuzela dni…

+++

Maanam – Karuzela marzeń