Posts Tagged ‘Znajomi’
Po kablach radości mkniemy w świat zawiłości.
Oli to moja internetowa Sis. Znamy się już 5 lat, ale tylko w necie. Nigdy, nie widzieliśmy się w rzeczywistości i pewnie nie zobaczymy. Całe szczęście mieszkamy od siebie dosyć daleko, co w jakiś sposób ułatwia utrzymać dystans
. Ja nie jestem zwolennikiem przyjaźni między facetem, a kobietą, ale tutaj robię wyjątek.
Dlaczego, nie jestem zwolennikiem?
- bo prędzej czy później dochodzi do złamania zasad tylko przyjaźni…
Wiemy o sobie więcej niż ci bliscy, którzy są bardzo blisko. Traktujemy się, jak taka wirtualna rodzina. Rozmawiamy prawie codziennie. I to jest fantastyczne, każde z nas rzeźbi swoje życiorysy. Często się spieramy, o to i o tamto. Ona jest zawsze moim wiernym kibicem, a ja jej. Oli wie co z moimi muzami, a ja co z jej muzealnikami haha…
Oli czekam, aż wrócisz do neta, bo musimy pogadać
+++
Carpe Diem – Całe życie grasz
Klin na klina, a jeśli klinem ma być dziewczyna?
Dzisiaj wspominałem dawne dobre szkolne czasy i pomyślałem, że kliknę w matrixa, może trafię na swojego kolegę specjalistę od spraw sercowych.
Odpalam matrixa i jaki fart mój imiennik jest na linii.
- Co tam mistrzu pytam?
- A spoko, właśnie rozmawiam, wiesz z tą do której mam wieczny sentyment.
- A co u Ciebie, zapytał?
- Jest dobrze, zastanawiam, się tylko jak tu nie dać się wkręcić w bezsensowne uczucie?
- Hmmm, spotykaj się z wieloma wtedy twoja energia rozłoży się i nie grozi ci nic od żadnej…
- Dobra myśl, a jakieś szczegóły?
I tu nastała wielominutowa cisza…
Kolega w końcu napisał, że stała się tragedia. Napisał mi cały wykład co i jak, z którą dziewczyną najpierw, albo potem. Jednocześnie dobierał skróty myślowe w opisie do przyjemnych czynności… Westchnął tylko i powiedział, że się pomylił, bo całość wykładu poszła do tej, do której ma wieczny sentyment.
- Darek, powiedziałem, to przepadłeś w butach!
- E tam , odpowiedział…
Jednak coś musiało być nie tak, skoro nagle musiał wyjść z matrixa…
I takie to są te kliny na dziewczyny
+++
Fragma ‘Toca’s Miracle 2008′
Napełniam wodą wyschnięte pola moich myśli.
Rozmawialiśmy przez telefon. Mijały minuty, kwadranse, a każde z nas wstawiało swoje lanse. W pewnym momencie zeszło się na gazety z całego regionu, kraju i świata, nawet kosmosu. Parsknięciom nie było końca, jaka to miała być wiadomość bieżąca…?
W nocy przyśniła mi się plaża, siedzieliśmy obok siebie, a na horyzoncie błękitnego nieba było nieznośne słońce. Pomyślałem, że będzie jej za gorąco, ale nie miałem żadnego parasola przeciwsłonecznego. Ku mojemu zdziwieniu na niebie zaczęły się zbierać miliony gazet, jak miniaturowe latawce. Po jakiejś chwili bladość słońca stała na tyle znośna, że można było się rozejrzeć po okolicy. Ona zasnęła z głowa na moich kolanach, a ja trzymałem JĄ jedną ręką, aby nie wypadła z naszych leżaków, a drugą machałem bezwiednie dosięgając mokrego piasku. Za chwilę dobiegły mnie jakieś krzyki i zamieszanie. Na plaży pojawili się jacyś wojownicy o zieleń, podskakujący tak jakby chcieli złapać te gazety, takimi balonowymi rękawiczkami. Na szczęście zajęli się nimi rytmiczni rapernicy i za chwilę był spokój. Popatrzyłem na niebo – z gazet utworzył się napis „Suczz on de Beach”. Popatrzyłem na NIĄ – spała w najlepsze. Zapytałem szeptem:
- widziałaś to ?
- z uśmiechem na twarzy i nie otwierając oczu, pokiwała znacząco na tak.
+++
OutKast The Way You Move
Kiedy robi dymy, nie myśl, że każdy jest prawdziwy.
Dzisiaj spotkałem się z dobrym znajomym w mojej dzielnicy metrowej. Poszliśmy do lokalu, co ma w nazwie „tam tam”.
Lubię to miejsce, bo jest tam, fajny klimat i nie trzeba przedzierać się do centrum, aby zaznać miłej obsługi oraz dobrej kuchni. Rafalsky-ego znam już 12 lat, poznaliśmy się w matrixie, wtedy, gdy była ogólnoświatowa fascynacja tym medium.
Po otrzymaniu zamówionych zwilżaczy ust, zaczęliśmy opowiadać co u ciebie itp. Rafalsky stwierdził, że jedna dziewczyna zaczęła robić do niego dymy. Szczerze to ja nie byłem pewny o co chodzi, więc go spytałem wprost:
- jakie dymy?
- no wiesz, okrężna drogą pytała się czy mam czas i chciała mój nr telefonu.
- i co, zapytałem?
- a nic wkurzyłem, się na nią, bo byliśmy już na drugim spotkaniu i nagle musiała gdzieś pójść, chociaż planowaliśmy więcej godzin, na nasz wieczór.
- dziwne, wiesz, ale ja znam podobne sytuacje
, a jak ona ma na imię?
- a na imię ma TAK.
- poważnie, spytałem?
- a po co miałbym ściemniać?
- bo wiesz, ONA, tzn. ta moja muza ma na imię tak samo, a może ten typ tak ma zapytałem?
widzę tu pewne zbieżności…
Zaczęliśmy się śmiać, a mnie naprawdę to zastanowiło. Rafalsky, powiedział mi, że dziś ma trochę nieciekawy dzień, bo trzy różne sprawy mu się zawaliły.
- to zależy jak na to popatrzysz , powiedziałem. Ja dzisiaj czekałem na wiadomość od NIEJ, a tu nagle od rana nie mogę się zalogować i profil w ogóle zniknął z sieci. Jak znam siebie, to jeszcze dwa miesiące temu, bym jęczał, że pech, że to, że tamto. Napisałem do suportu, i po pół godzinie profil zadziałał. Mało tego w skrzynce, otrzymałem wiadomość, od NIEJ, której bym się wcale nie spodziewał, taka była fajna!
Dziewczyny, to jak to jest z tymi dymami co? ![]()
Dajcie nam jakąś wskazówkę, po co mamy niepotrzebnie nawzajem tracić czas
+++
Kayah – Testosteron
Kultowe miejsca są jak sekrety długo skrywane.
Jakaś jesień zeszłego roku. Wybrałem się tam z kamerą, żeby przekonać się dlaczego to miejsce jest kultowe. Pomyślałem odpocznę trochę od tego całego zamętu, popatrzę na NIĄ z oddali i może coś sensownego strzeli mi do głowy. Zabrałem się ze znajomym muzykiem, długo przebijaliśmy się przez korki. Po drodze muzyk zatrzymał się niedaleko miejsca gdzie ONA mieszka. I jak tu o NIEJ zapomnieć, pytałem sam siebie? Jakby tego było mało, po drodze muzyk sam z siebie opowiedział mi historię o swoich znajomych, która była bardzo podobna do mojej.
+++
Trochę zdjęć z tego fantastycznego miejsca, muzyka oczywiście moja




