czwartek Wrzesień 09 , 2010

Category: Świadomość

Rozmowa

Pozamykałem okna w pokoju swoich marzeń.

Wydawało mi się, że jestem taką szybującą piłką, wykopaną przez bramkarza na meczu piłki nożnej. Kiedy już osiągnąłem szczyt swojego lotu, to wokół mnie pojawiło się ogromne koło, kształtem przypominające dętkę rowerową. Całość wirowała wokół mnie i w miejscu gdzie jest jakby wentyl tego koła zrobił się otwór, wtedy moja świadomość została tam wciągnięta. W środku był lekki półmrok i tylko jakieś holograficzne obrazy przelatywały przez moje jestestwo. Domyśliłem się, że coś lub ktoś, chce mi przekazać ważną informację. Obrazy, które pojawiały się były jakby pamiątkami z podróży na naszej planecie, morza, góry, lasy, takie przyjemne widoki. W pewnym momencie zamiast tych obrazów pojawiły się napisy. Padło pytanie:
- chcesz wrócić?
- nie, odpowiedziałem myślą,
- dlaczego zapytał napis?
- jest mi dobrze teraz, wystarczy mi JEJ zdjęcie, aby być szczęśliwym, tam na ziemi są uczucia, dobre i złe,
- jakie?
- miłość jest dobra, ale pojawia się złość, karmiona niemocą i to jest złe. Tutaj nie musze się o to martwić.
- dlaczego ONA była dla Ciebie tak ważną kobietą?
- bo była jak ktoś z mojej krwi, jak moja najbliższa rodzina, jak moje własne ciało. Moja dusza się cieszyła, kiedy ją widziałem. Jako człowiek nie umiałem tej radości powstrzymać, choć to wszystko wydawało się bez sensu. Kocham JĄ i chce dla niej dobrze, dlatego cieszę się, że to się tak właśnie skończyło.
- co to jest miłość, zapytały napisy?
- miłość to jest odnalezienie dalszego ciągu swoich myśli, kochasz kogoś nie za to jak wygląda, kim jest, kochasz most na którym spotykają się wasze odczucia i wiesz, że chcesz być z tym kimś, nawet wtedy gdy zwiędnie jego kwiat urody.
- czy sądzisz, że zrobiłeś wszystko, aby wasze myśli były w rezonansie?
- tak, odpowiedziałem po chwili zastanowienia,
- my sądzimy, że jednak nie…
- wracasz! – zapadł krótki wyrok..

Zanim zdążyłem cokolwiek pomyśleć, moja świadomość rozsypała się jak piasek we wszystkich kierunkach.

+++

The Matrix Trilogy

 

Przylot

Twoje miejsce jest tu, gdzie zgubiła się Twoja świadomość.

Wznosiłem się coraz wyżej. Wata z chmur stawała się taką pierzyną okalająca ziemię. Pozbawiony emocji i innych ziemskich nawyków, wznosiłem się jak bańka powietrza z dna oceanu do góry. Nie miałem żadnych potrzeb, nie czułem nic. Moje zmysły wykruszyły się jak, niechciane już rakiety, wznoszące na orbitę statek kosmiczny. Zostałem sam ze sobą w niesamowitym spokoju. Byłem jak niemy, który oczami słyszy co świat do niego mówi.
Za jakiś czas, gdy kulki naszego układu słonecznego zrobiły się bardzo małe, coś wstrząsnęło moją świadomością. Odczułem raptowne przyspieszenie, a obraz zaczął jakoś dziwnie drgać. Ten stan przypominał mi trochę moment rozpędzania się samolotu, gdzie wszystko drga i jest duże przyspieszenie. Za chwilę wszystko się uspokoiło, można to porównać do momentu, jak samolot nabierze już jakiegoś pułapu i słychać w głośnikach charakterystyczne plum, a potem pilot coś tam sobie do nas gada.

Zobaczyłem ogromny stożek zbudowany jakby z milionów półprzeźroczystych pasków. Ta ogromna figura nie miała dna. Moja świadomość została wciągnięta od dołu, wtedy w środku otuliło mnie bardzo ciepłe światło i zacząłem przemieszczać się wokół przy wewnętrznych ścianach tej budowli. Całość kształtem przypominała dużą pokojową lampę, na długim stojaku, z którego za chwilę wysypała się chmura wielokolorowych i szybko wirujących wokół własnej osi wałków, każdy w innym kolorze. Kiedy przelatywały prze ze mnie, obraz tego co widziałem był jakby kontrastem koloru, który mnie obejmował na chwilę. Każde takie spotkanie, było jak strzał w moją świadomość, ja unosiłem się spiralnie do góry, a setki tych wirujących kształtów strzelało we mnie. Jedynie co widziałem, to JEJ zdjęcie wigilijne, które nie chciało wymazać się z mojej pamięci. Efekt tego był coraz szybszy, wręcz stroboskopowy, zdjęcie stawało się jakby coraz starsze i postrzępione na bokach. W końcu zostałem wypluty z tej budowli, jak kichnięcie wulkanu, przed spodziewaną erupcją. Ze zdjęcia została mi JEJ cała sylwetka i poczułem się szczęśliwy.

+++

Decymy Natalia Kukulska