Category: Jazz
W naszych postojach życiowych, często nieświadomie dokonujemy trafnych wyborów.
Kocham każdy rodzaj muzyki, nie chcę tutaj wymieniać wszystkich gatunków muzycznych, bo zawsze można by, było niechcący lub nie wiedzący coś pominąć.
W tym całym spektrum pięknych barw, znalazłem dwa punkty wspólne:
- pierwszy to rytm, uwielbiam jak przelewają się cztery czwarte z triolami, a do tego zaskakują synkopami,
- drugi – padło jednak na jazz, fascynuje mnie tutaj autentyczna przyjaźń między muzykami, gdy grają. Każdy ma swój moment na niepowtarzalną poezję dźwięków w danej chwili, a pozostali wzrokiem otwierają mu wejście na solo. To jest niesamowite, to jest prawdziwa sztuka grana na żywo!
Zastanawiam się co w muzyce jest tak magicznego, że pozwala mi na kolejne starty w nieznane, kolejne loty w kosmos, gdzie nasyciwszy samotną samotność, chcę wracać jakbym miał do kogo?
Bo taka jest ta muzyka, zawsze wierna i odmienna, trudno się nią znudzić. Podobnie jest z kobietami. Każdy z nas facetów spotyka na swojej drodze taki przebój, który zmusza go do niekonwencjonalnych działań
+++
Herbie Hancock – Cantaloupe Island
Kultowe miejsca są jak sekrety długo skrywane.
Jakaś jesień zeszłego roku. Wybrałem się tam z kamerą, żeby przekonać się dlaczego to miejsce jest kultowe. Pomyślałem odpocznę trochę od tego całego zamętu, popatrzę na NIĄ z oddali i może coś sensownego strzeli mi do głowy. Zabrałem się ze znajomym muzykiem, długo przebijaliśmy się przez korki. Po drodze muzyk zatrzymał się niedaleko miejsca gdzie ONA mieszka. I jak tu o NIEJ zapomnieć, pytałem sam siebie? Jakby tego było mało, po drodze muzyk sam z siebie opowiedział mi historię o swoich znajomych, która była bardzo podobna do mojej.
+++
Trochę zdjęć z tego fantastycznego miejsca, muzyka oczywiście moja
Improwizacja to zdolność latania w jednym miejscu na różnych poziomach.
No i tak sobie trochę to wszystko zmieniam. Urwałem daty z postów i przypomniała mi się moja młodzieńcza fascynacja muzyką. Po odlotowych stanach umysłu dzięki takim wykonawcom jak: The Residents, Cabaret Voltaire, Dead Can Dance, przyszedł czas na coś bardziej przyziemnego. Muzyka tych wykonawców jak ja to mówię „jechała do tyłu” oraz grała po całym ciele. Ostatecznie zadomowiłem się w nowoczesnym Jazz-ie. Spodobała mi się możliwość improwizacji, no i ten funkowy rytm. Przecież z tych synkop wywodzi się cały ten rap, hip hop, oraz loopy i beaty dla DJ-ów.
+++
Herbie Hancock Future2Future Rockit live
I co taki straszny ten Jazz?


