Archive for Październik, 2008
Każda podróż chowa tęsknoty do szuflady.
Dzisiaj byłem, jak to często robię po południu w moim barze. Atmosfera była miła, zamówiłem coś do jedzenia i w oczekiwaniu na realizację, ucieszyłem się kolejny raz dzisiaj, że ONA czeka. Tak po prostu żyje swoim życiem, a ja gdzieś na drugim końcu też i …a czeka.
Wieczorem poklikałem z NIĄ w matrixie, co stało się już codziennością. Ustaliliśmy sobie własne hasło, jakby ktoś chcący chciał się podać za któreś z nas. Była zmęczona i szybko poszła spać, a ja zostałem sam ze swoimi myślami o NIEJ. Przez jakiś czas przygotowywałem moje sprawy zawodowe na kolejny dzień i poszedłem też spać. Bardzo lubię ten stan, kiedy wczoraj płynnie przechodzi w jutro.
Śniło mi się, że jadę bardzo szybko autostradą. Muzyka wibruje wraz pulsującym krajobrazem. W oddali zobaczyłem przyjemny zjazd przy lesie, a mrugające słońce zachęciło mnie do zatrzymania. Zjechałem aby „przytulić” samochód do mokrej zieleni lasu. Siedziałem tak przez dłuższą chwilę, jakbym jechał dalej trzymając się kierownicy. Szybkie trzaski stygnięcia silnika informowały mnie, że czas jednak się nie zatrzymał. Popatrzyłem na radio, które się cicho samo włączyło i wiedziałem, że ON tu jest. Nie patrzyłem na NIEGO, czułem, że przekaże mi cos ważnego. Długo się nie widzieliśmy, od czasu gdy ponownie wróciłem. Nie patrząc na NIEGO wiedziałem, ze chce coś powiedzieć. Westchnął…
- Widzimy się ostatni…
- Tak, ostatni raz, odpowiedział szybko.
- Co dalej, zapytałem?
- Wiesz, szef jest z Ciebie bardzo zadowolony, pomogłeś nam. Obiecałem Ci, że będziesz bardzo szczęśliwy i oto jesteś, pamiętasz?
- Tak, jestem i to bardzo… Nie spodziewałem, się takiego obrotu sprawy. Jestem maksymalnie zaskoczony!
- Posłuchaj, po długim czasie waszego czasu, gdy następnie TY będziesz na NIĄ bardzo krótko czekał, spotkamy, się razem i wtedy nierozpoznawalne będzie też waszą radością. Rozumiesz?
- Tak, odpowiedziałem.
- To dobrze, nie martw się tym co wg Ciebie jest trudne i niemożliwe, bo dla nas to nie istnieje. Jedź prosto do celu…
Uśmiechnął się, poczułem jakby wszechstronny powiew wiatru, choć samochód nie miał otwartych okien, ani drzwi i go nie było…
Zrobiło mi się smutno, lecz po chwili odczułem jakby ulgę motyla porzucającego kokon i lecącego w piękno nieznane. Jechałem przecież do NIEJ i miałem lekką tremę, ale co to jest wobec nadchodzących lat niesamowitych codzienności. Tyle spraw i radości przed nami…
Jadę prosto do celu!
Obudziłem się zadowolony z życia. Wysłałem do niej shorta i zacząłem się przyzwyczajać do nadchodzącego dnia.
Zabieram Cię w naszą podróż!
+++
Modjo – Lady
Skadrowany wir naszych postaci odpłynął w dal.
Tańczący z…
Tańcząca z…
Ok, narastająca jedność rytmu, w kolejnym transie głośnikowych pulsarów…
Przecież możesz!
Uwolnij monotonną grawitację i zakrztuś się radością rytmu!
Ta mowa jest jak barwa wysychająca na obrazie – nigdy taka sama.
Ta radość jest jak lawina stygnąca, by choć na chwilę nie być groźna.
Te uśmiechy, są jak język właściwej planety.
Ten wir jest, jak huragan odkurzający strach.
To jest jak Ta ,która zawsze wie, że usłyszy odgłos radosnego dnia.
Nie wierzysz?
Posłuchaj, a potem ściśnij dłonie i uwolnij je jak ptaki by same zaczęły wirować…
+++
Dirty dancing – Time of my life
Odgarniając potok gwiazd, zanurzyłem się w radości.
Kiedy jestem bardzo szczęśliwy, potrzeba mi takiego odległego spojrzenia na szczęście. Chciałbym wybić się jak rakieta ponad atmosferę codzienności, być totalnie sam, bardzo sam i nagle przypomnieć sobie, że mam do kogo wracać, czyli Ciebie. Pędzę wtedy jak błysk rozwalający wszelkie przeszkody, palę po drodze odpryski wszelkiej głupoty, rozbijam wtedy wsteczne zaniechania, ustawiam celownik naszych pragnień, ścigam się z rakietami naszych marzeń i odpalam swoje życie w Twoje.
Ty wiesz, że to ja…
Ten nasz pierwszy raz, wypalił we mnie diament naszej miłości…
Wynurzam głowę z basenu naszych pragnień, uśmiecham się do Ciebie, bo wiesz… Jesteś moim sacrum!
+++
Mezo & Kasia Wilk – Sacrum
Zapaleni jak pochodnie, wyciągamy ręce w czas.
Zapatrzeni w swoje punkty, odginamy czas,
Zapatrzeniu w swoje słowa, odkręcamy potok barw,
Zapatrzeni w swoje myśli, oszukamy parę lat.
Zachmurzeni w swoich barwach, zamieniamy szarość w blask,
Zachmurzeni w swoich oczach, uśmiechamy się na raz,
Zachmurzeni w swoich myślach, zaklinamy przeszły czas.
Zapaleni swą miłością, zawracamy znów jak ptak,
Zapaleni swą namiętnością, giniemy w ogniu spraw,
Zapaleni swą bliskością, oddajemy ognia smak.
+++
Apollo Four Forty – Ain’t Talking ‘Bout Dub
Zagubione myśli wystrzeliły dziś palmami.
Dzisiaj przeglądałem swoje wcześniejsze wspomnienia, proszę nie mylić tego z czytaniem. Pamięcią zapisałem to co było ciekawe, albo i nie. Chciałem coś kasować, formatować, ale w sumie wyszło mi, że przez czas mojego pisania sporo się wydarzyło, jak na moje 20 lat uśpienia. Ogólnie nakręciłem jeden film, pobawiłem się muzyką. Doszedłem do wniosku, żeby muzyka przemówiła potrzebny jest śpiew. Zaczynam dumkać nad tym…
Moje życie ubogaciło się w wiele nowych wymiarów. Czuję się jakbym był w jakimś ogromnym budynku z wieloma pomieszczeniami. W każdym z nich jest jakby inne narzędzie do ćwiczenia. I tak sobie ćwiczę sam siebie…
W czasie tej pisaniny, przyznaję, że trochę pozmieniałem ideę tego bloga. W zamyśle miała to być historia o jednej modelce, trochę jakby uzupełnienie do filmu o niej. Potem nastał czas „muz”, traktowałem je jak obrazy, o których można coś napisać. Wyciągnąć, coś co jest charakterystyczne. Jednak polski kołtun mnie zniechęcił. Nie pomogło tłumaczenie, że fotografie, są jak modele dla studentów ASP. Zresztą, kołtun by nie istniał, gdyby tak nie reagował.
Film, pomyślałem, żeby sobie leżał dalej. Nie jestem gotowy, żeby zacząć go montować, ciąć itp. Poczekam rok, może dwa jeszcze, aż sceny i cała idea dojrzeją, jak dobre wino. Po jakimś czasie pewnie będę miał inne spojrzenie, na to wszystko, a wtedy może coś z tego wyjdzie.
+++
Alphaville – Forever Young




