Serducho 05.02.2008

Zamknięci w słuchawkach, wyglądamy przez okna swoich myśli.

Za tydzień wraca ta nauczycielka, co tu robić? No tak, jak powie ktoś – zajmij się czymś. No to się zajmuję – kupuję rower i jadę w trasę. Mam teraz dużo więcej czasu, przyjaciele odchodzą powoli w zapomnienie. Pani w kiosku uśmiecha się – dwie paczki, pyta jak wróżka, która zna moją przyszłość – nie jedną odpowiadam, ale o smaku miętowym. Uśmiech jej zastyga na twarzy, wybawiam ją z kłopotu – wyrzuciłem ich parę dni temu – nareszcie mam spokój mówię. Mogą być w listkach dorzucam na koniec.
Obliczyłem, że dziennie przybyło mi ponad 2 godziny życia. Zakładam słuchawki i jadę. Taka prosta decyzja, a  ile radochy! Wyjeżdżam z domu w kierunku ścieżki rowerowej. W słuchawkach dudni profesjonalna papka tego co się obecnie słucha. Dojeżdżam do ścieżki rowerowej i czuje się jak samolot, który kołuje na lotnisku na ostatnim pasie, przed startem. Za chwilę włączam swoje silniki i lecę – muzyka pozwala oderwać mi się od ziemi i szybuje sobie tak w kierunku lasu. Po drodze mijają mnie sprężyści zawodowcy, w swoich elastycznych kombinezonach. Jedni mkną ze stała prędkością, inni zrównują się, wyprzedzają, uciekają – mnie to nie bawi, ja żyje swoją jazdą – dla mnie to kosmos. Zniechęceni dają mi spokój…
Wracam do domu, jest już wieczór. Chce mi się pić, więc pije. Chce mi się palić – o nie, zaklejam pyskate gęby swoich niedawnych przyjaciół plastrem i mam znowu spokój. Czytam instrukcję, mojej starej a nowej siódemki, jest tam coś o trybach dziennych, nocnych, zamglonych itp. W końcu wybieram ten nocny, gaszę światło i idę spać.

Jestem w parku, z biciem serca rozglądam się po ławkach i zastanawiam się czy ona tu kiedyś była?
Może i była odzywa się znajomy głos…
Witaj, powiedziałem – co słychać?
Wszystko po staremu powiedział, nie zmieniam się od wieków haha…
No, ale widzę u Ciebie postępy, chyba zaryzykuje i pierwszy warunek masz zaliczony, powiedział…
Drugi warunek – nie patrz jej prosto w oczy, patrz tak jakbyś jej nie widział, wtedy dokładnie zobaczysz serducho i nie mów nic. Reszty się sam domyślisz.
Czy to trudne zapytał?
Myślę, że nie odpowiedziałem.
Siedzieliśmy jeszcze tak długo, rozmawialiśmy o głupotach dnia codziennego, otuleni zielenią letniego dnia w parku. Dobrze mi było, miałem takie wrażenie, że czekam na coś ważnego i już jestem w tym miejscu.

Wstałem i pomyślałem, że zabieram swoją profi siódemkę do parku. Muszę poznać to miejsce przed tak ważnym spotkaniem.

+++

Queen – Bicycle Race

Polecane:

Podobne wpisy:

  1. Serducho 04.02.2008
  2. Serducho 06.02.2008
  3. Serducho 21.03.2008
  4. Serducho 01.02.2008
  5. Serducho 08.02.2008

TAGS: