Archive for Luty, 2008
Schować do kieszeni strach i wypuścić go dla innych.
Nie sądziłem, że latanie jest takie wielowymiarowe. Po tych moich doświadczeniach, stwierdziłem, że ważne jest po co się lata, a nie jak. ONA wyjechała i miałem przygotowywać się technicznie do filmu. Jednak, gdzieś tam w podświadomości wiedziałem, że film to jedno z narzędzi, a najważniejsze jest jej serducho. I tak zacząłem rozmyślać o lataniu i o NIM. Co nowego mi przekaże? Po całodziennym rozmyślaniu zasnąłem.
Znowu byliśmy w Sopocie, na szczęście nie było ludzi. Przypomniał mi jak nad rzeką poleciałem do samolotu. Potwierdził moje przypuszczenia, że najważniejsze jest serducho – latanie to jak nauka jazdy, aby umiejętnie trafić do celu. Powiedział, że kiedy mnie oswoi z tym przemieszczaniem, pogadamy o rzeczy najważniejszej i powie mi dlaczego są w mojej głowie pytania dlaczego. Zobaczyłem w NIM starego wyjadacza, rzemieślnika, który do niektórych spraw podchodzi rutynowo i jak z automatu, ale wie jak pokierować, aby nie było nudno. Zabierał się do tego wolno i bez stresu.
Widzisz – powiedział, jesteś człowiekiem, masz emocje takie jak strach, ale to nic.
Nagle znalazłem się z nim na torach, a na nas pędził wściekły pociąg, dodający sobie animuszu przeraźliwym gwizdem sygnału lokomotywy. Czułem pod stopami coraz większe dudnienie zbliżającego się ogromu żelastwa. ON tylko się uśmiechał i stał przy mnie, w momencie gdy już lokomotywa zbliżała się do nas, poczułem silną wibrację powietrza, a po chwili huk był już za nami. Nic nie czułem, ale widziałem jak kalejdoskopowo przelatują przez nas różne przedziały wagonów.
Już – powiedział i znaleźliśmy się w przedziale, gdzie siedziała zakochana para. Za oknem w rytm jednostajnego świstu falował krajobraz gór, budynków, ulic, a my siedzieliśmy naprzeciwko tej pary. Widziałem ich serducha, jak pulsowały jednakowo. Nie były takie duże jak JEJ i wyglądały jak własne odbicia.
Tak ma być, powiedział i znowu byliśmy na plaży.
Zrozumiałeś coś z tego – zapytał?
Powiedziałem, że dwie rzeczy:
- mam zapomnieć o strachu,
- jednym z moich zadań jest być momentalnie u jej serducha, gdy mnie zawoła, opleść go jak wąż kokonem, którego nikt i nic nie przebije, oraz chronić je tak, aby te ogromne rany nigdy więcej nie zostały rozdrapane. Doskonale – powiedział, mówiłem Ci że jesteś niezły.
To do jutra, powiedział i zniknął.
Zostałem sam, patrzyłem na latające mewy, dzisiaj były cicho i patrzyły na mnie z podziwem.
+++
Lubię Schillera, pamiętam go z czasów „Ruhe” , ale to co zrobił z Tarja Turunen albo ona z nim, jak kto woli bardzo mi się podoba. Zawsze jak słucham tego utworu to naprawdę czuję, że latam jak Anioł.
Tarja Turunen feat Schiller-Tired Of Being Alone
Tniemy i montujemy.
Nie sądziłem, że obróbka materiału filmowego, to taka wdzięczna praca. Człowiek chciałby wszystko zachować, ale film rządzi się swoimi prawami. To co dla nas jest fascynujące, dla przeciętnego oglądacza robi się nudne. Najpierw nakreśliłem sobie schemat sceny odlotu – przyjazd, odprawa uśmiechy.
To wystarczy, pomyślałem, no może między przyjazdem, a odprawą jakieś przebitki typu gołębie i czule żegnająca się para, ostatnie przypominamy radzimy od agentki. Wszystko gra, jest ruch początkowy, spadam z oddalonego budynku na faceta, który ciągnie walizę – potem wpadam z nim w ten rytm, aż do momentu kiedy mija modelki. Rozmowy, śmiechy itp. Skaczę z dachu lotniska na nie dwa razy – raz z jednego gołębia, potem z pary gołębi. Odprawa, bagaż, ostatnie SMS-y, czułe pożegnanie pary z boku, tablica odlotów, model samolotu, uśmiechy i machania. Dobra mam. Na pierwszy raz nie jest źle. Uradowany, oglądałem parę razy najważniejszy dla mnie uśmiech…
Zobaczę jutro czy mi się będzie podobać. Zadowolony z siebie poszedłem spać.
Tym razem przyśniło mi się, że jestem na lotnisku, a pasem startowym jest molo w Sopocie. Nikogo nie było, słońce świeciło i wiał lekki wiatr. Pomimo dnia wszystkie lampy na molo świeciły na maksa! Na końcu zobaczyłem JEGO jak mi macha, abym przyszedł do niego. Zacząłem iść powoli i za każdym krokiem widziałem, że podnoszę się coraz wyżej, a lampy z molo robią się coraz mniejsze. Niesamowite, ja po prostu wystartowałem! Molo zrobiło się malutkie, widziałem tylko JEGO jak tańczy uradowany na dole. Wokół mnie latały zdziwione mewy i widziałem jak kręcą głowami jedna do drugiej na zmianę, z charakterystycznym piskiem plotkarek:
- widzisz to – on lata,
- to niemożliwe, wtórowała jej druga.
Między kolejnymi mewami ten cykl się powtarzał, jak w starej zabawie – moja kasa nie przyjmuje – podaj dalej…
+++
Victor Wooten – Norwegian Wood
Rewelacyjna technika gry na gitarze basowej i to bez żadnych elektronicznych gadżetów.
Wyjechała na tydzień.
Agentka poprosiła mnie abym nakręcił parę scen z lotniska jak odlatują. Oczywiście zgodziłem się. Miałem okazję, aby ją zobaczyć. Najpierw kręciłem z bliska, potem odszedłem dalej. Zrobiłem zrzut oka kamery z dachu na wejście przy którym stały dziewczyny. Dziwna sprawa na dachu był taki śmieszny gołąb. Zrobiłem jeszcze jeden zrzut i o dziwo tym razem były dwa gołębie, jeden podążał za drugim. Pewnie jakaś para pomyślałem. Na koniec scenka przed odprawą, na pożegnanie otrzymałem szeroki uśmiech od niej, więc z radością wracałem do domu.
Zgrałem materiał z lotniska na komputer i postanowiłem, że jutro potrenuję montaż i cięcia scen.
Tym razem śni mi się molo, siedzę sobie wygodnie na białej ławce i patrzę jak maszerują ludzie w różnych kierunkach. Czas mija trochę wolniej niż zwykle, promienie słońca drażnią się ze mną chowając sie co chwilę, za strzępy białych chmur. Poczułem jego obecność. Już w myślach zacząłem sie wkurzać na NIEGO, że zostawił mnie na tyle dni samego, a ja się plącze tutaj w niewiedzy i obijam od nastroju do nastroju. Zobaczyłem GO. Usiadł przy mnie. Zdałem sobie sprawę, że zawsze jak się widzieliśmy nikogo nie było, a teraz pełno tu turystów. Poczułem się jak w kościele, gdy chce komuś coś powiedzieć, robię to takim szeptem, jakbym się nie ruszał i nie mówił. On był szybszy,
- dostałem trochę urlopu. Szef był ze mnie zadowolony, a właściwie z Ciebie. Mam nadzieję, że nie popadniesz w samozachwyt powiedział.
- Ja ? nie żartuj sobie, powiedziałem, jednak zwykła ludzka złość zwyciężyła, przeszło mi przez głowę, musiałem mu trochę dokuczyć…
Mówisz mi o jakiś misjach, że serducho trzeba ratować, a ja normalny facet jestem kapujesz? Czemu ta dziewczyna jest taka piękna? Nie mówię, aby była straszna, ale chociaż przeciętna. A tak to moje życie wywróciło się do góry nogami, jak ja mam dalej żyć? Ty sobie na urlopy latasz, a ja już totalnie straciłem głowę.
Zaczął się śmiać, no widzisz powiedział jaki ty odpowiedzialny jesteś, dlatego zostałeś wybrany. Myślisz o wszystkim, przejmujesz się. Pomyśl tak, dziewczyna jest piękna, to trudna misja, bierzemy najlepszych, bo taki jesteś kapujesz?
E tam, nie cukruj…
I tak gadaliśmy trochę, mnie złość mijała, a on był jak najlepszy przyjaciel. Czasem tylko ktoś z turystów popatrzył na mnie jakbym był brzuchomówcą.
+++
Every Breath You Take
Jedna z ciekawszych wersji tej piosenki – koncert w TOKYO DOME
Najbardziej podoba mi się od 3:13
I co dalej?
Umówiłem się z nią, na telefon kiedy zaczniemy filmową opowieść o jej życiu. Z tego co wiem jutro ma jakiś wyjazd z modelkami na tydzień. Z jednej strony szkoda, z drugiej będę miał czas na przemyślenia i przygotowania. Jestem tak emocjonalnie naładowany tym wczorajszym spotkaniem, że nawet poczułem pustkę w głowie. Dzisiaj pójdę wcześniej spać, może uda mi się trochę zmienić rytm mojego życia.
Znowu jestem na plaży, tym razem idę brzegiem morza oddalając się od molo. Czasami lekko uskakuję, aby lekka fala nie zmoczyła moich butów. Po drodze mijam różnych ludzi, ale JEGO dalej nie widzę. Przypomina mi sie dziewczyna i to, że myślałem o niej jak o NIM. To chyba , jednak niemożliwe. Po co Anioł chciał, abym zajmował się jej serduchem? Takie i inne pytania plączą mi się w głowie. Mijam jakąś rodzinę – ojciec robi zdjęcie swojemu synkowi, który jest w okularach. Patrzę na tego chłopca – widzę jak wiatr czasu rozmywa grube oprawki, na inne modele, z czasem szkła kontaktowe. Widzę jak powiewające włosy stają się coraz jaśniejsze, a nawet srebrne, widzę jak jego twarz naznaczają rysy czasu, aby przed ostatnią drogą, jakaś bliska mu kobieta zamknęła jego oczy, przed ostatnim pocałunkiem. Czas szybko biegnie, pomyślałem patrząc na daleki brzeg. Wiem, że niedługo Cię zobaczę pomyślałem o NIM. Dajesz mi takie dziwne znaki, nie chcę być jasnowidzem, prorokiem, chcę JĄ kochać i czuć się chociaż trochę kochany. Wracaj tu do mnie!
+++
Depeche Mode – Enjoy the Silence
Szczytem jest zobaczyć drugi szczyt.
Jestem wciąż w szoku po naszym spotkaniu. To niesamowite, ale definicja piękna jest w porównaniu z NIĄ na trzecim miejscu. Na szczycie jest ONA, na drugim miejscu wielka i ogromna przerwa, a potem dopiero piękno zdefiniowane przez człowieka. Jeśli kiedykolwiek powie mi, że moja osoba coś dla niej znaczy, to będę najszczęśliwszym bytem w tej galaktyce!
Spotkanie było miłe, opowiedziałem jej o swoim projekcie. Pomimo, że nie miała dużo czasu została, dłużej przesuwając inny termin.
Znowu poczułem, że znamy się już wiele lat i tylko jakby dla przypomnienia powiedziałem jej o swoim życiu, zresztą ku mojej radości zrewanżowała mi się tym samym…
Bałem się jej dokładnie przyglądać, ale mimo woli zobaczyłem, że jej oczy są jak dwa oceany, zmieniające kolor w zależności od pogody. Trudno opisać jej urodę, ale wkrótce postaram się to zrobić.
+++
Snoop Dogg – Sensual seduction




